Skip navigation

Category Archives: Praca

Przez 3 dni byłem chory. Z iPadem w ręku próbowałem wyzerować (wiecie, inbox: zero z getting things done) Google Readera, jedyne i absolutne źródło kontaktu z newsem i mojej wiedzy internetowej. Nie udało się.

Rozwiązaniem będzie skrajny minimalizm. Skoro nie jestem w stanie przeczytać połowy tego, co subskrybuję, po co zwiększać ilość napływających danych?

Tylko… czy wtedy internet nie wyda mi się przeraźliwie nudny?

Dawno mi nic tak nie pomagało pracować, jak ten album. W ogóle nie rozprasza.  Sprawdźcie.

Bejeweled na iPhone’a.

Nigdy go nie skasuję. Mam go od kiedy jest dostępny – będzie ponad dwa lata. Jestem w nim średni, rekordowo zrobiłem może ze 300 tysięcy punktów. Nic specjalnego.

Mam też kupione Angry Birds. Uruchomiłem może dwa-trzy razy, nie wciągnąłem się. Kupiłem też kilka innych gier – żadna nie wytrzymała konkurencji.

Ten Bejeweled jest dla mnie jak wąż na Nokii – nieśmiertelny.

Bez Smashing Magazine byłbym nikim. No, prawie. Oto lista 15 rzeczy do sprawdzenia przed uruchomieniem nowej strony internetowej.

Od siebie dodam, że odpalając na początku tygodnia gamezilla.pl zapomnieliśmy o kilku z nich. Choćby o faviconie i automatycznym pogrubieniu linków. W ogóle ten projekt był dla mnie crash coursem. Potwierdziło się, że można czytać, czytać i czytać, ale dopóki czegoś się nie zrobi, to się nie nauczy.

Gamezilla ciągle w fazie beta. Następny projekt już za moment. I, uwaga, będzie szokujący z dwóch względów: formy i treści.

Stay tuned, 4o ludzi czytających tego bloga miesięcznie.

Na Gamesindustry.biz bardzo dobry artykuł o tym, jak powoli wymiera prasa o grach komputerowych mimo, że uważa się w miarę powszechnie, że branża gier komputerowych jest odporna na recesję. Konkluzja jest mało odkrywcza: prasa umiera, ponieważ jej młody czytelnik przenosi się do internetu. 

Nie będę streszczał całości, napiszę tylko, że pracuję w tym środowisku już ładnych kilka lat i wiem, że w Polsce sytuacja wygląda trochę inaczej. W USA czy Wielkiej Brytanii dołączane do czasopism płyty CD/DVD zawierały wersje demo, które przestały być atrakcyjne wraz z rozwojem dostępu do szybkiego internetu. Ludzie zaczęli je ściągać, więc tytuły papierowe przestały się przydawać.

U nas, dla odmiany, na płytach dołącza się pełne wersje gier, które zawsze będą przyciągały czytelników. Nawet mimo, że wydawcy do perfekcji opanowali sztukę utylizacji i przemiału robienia reedycji i większość tytułów przechodzi trzy podobne fazy: 129/99 – 59/49 – 29/19 złotych, to darmowa gra dorzucona do pisma jeszcze wciąż kusi. I choć otwarcie mówi się, że fulle mają już dla klientów o wiele mniejsze znaczenie, niż kiedyś (dobra, droga gra już nie gwarantuje sukcesu wydania), to i tak pozostają najważniejszym składnikiem każdego magazynu. 

Ciekawe jest także to, jaki wpływ na popularność magazynów będzie miała decyzja CD Projektu o podwyższeniu cen detalicznych gier komputerowych od stycznia 2009 roku. Dotychczas olbrzymia większość premier sprzedawana była za SRP = 99 złotych. Teraz będzie to 129 złotych. 30 PLN to duża różnica, w dodatku magia liczby 99 jest dużo większa, niż 129.

Na taką cenę dotychczas mogło sobie pozwolić Electronic Arts, firma, która ma w portfolio prawie wyłącznie gry z kategorii AAA (najwyższa jakość) lub aspirujące do niej i wielkie, promowane globalnie marki takie jak Need for Speed, czy FIFA. Za 139 PLN Call of Duty sprzedaje także LEM. Ale CDP ma w tym roku bardzo mało pozycji. Czy na F.E.A.R.-a 2 w takiej cenie znajdą się chętni? 

Konkludując:  droższe gry wpłyną na wzrost piractwa i jest to gorsza wiadomość dla konsumentów. Z drugiej strony, CD Projekt to dotychczas największy reklamodawca wśród dystrybutorów gier komputerowych, a jeśli ten odważny ruch mu się nie uda, bez niego będzie im o wiele trudniej, niż kiedyś.

Gracze komputerowi w Polsce nie są grupą społeczną zbadaną zbyt dobrze, więc kiedy radio robi audycję i pyta, jak wygląda w naszym kraju profil gracza komputerowego, ciężko im odpowiedzieć mieszcząc się w minucie. Tym bardziej, że, jak wspomniałem, nie ma instytucji, która przeprowadziłaby sondaże. A co dopiero – regularny monitoring.

Powiedziałem więc im tak, jak tutaj: http://polskieradio.pl/_admin/cm/polonia/_Sekcja184/_audio/2009011202365784.mp3 czyli, że głównie grają nastolatkowie, poszerza się grupa casual gamerów (btw, polecam blog Zagraceni pisany przez graczy po 30-tce), że gracze są bardzo świadomi, bardziej niż przeciętni kinomani… Zresztą, rzuć okiem (uchem?) na całość.

Wrzuciliśmy na naszą stronę wspomnienia wszystkich większości redaktorów i współpracowników PLAYA. Moje też tam są – niezbyt rozbudowane, przyznam, ale jest wszystko, co ważne. 100 lat dla PLAYA. No, przynajmniej 100 kolejnych numerów.

Polygamia, agorowy serwis o grach konsolowych, zamieścił stworzony przez wydawców gier komputerowych ranking najbardziej wpływowych dziennikarzy w naszym środowisku. Jestem na czwartym miejscu, miło, ale do rankingu podchodzę z umiarkowanym podnieceniem: gdyby oceniali czytelnicy, cieszyłbym się bardziej.

Ale i samo zestawienie wyglądałoby pewnie inaczej: to jednak zupełnie inne kryteria. Nie sądzę na przykład, żeby moje zdanie miało większą moc, niż, choćby, chłopaków z PSX Extreme’a, których w ogóle tam nie ma. Wszyscy mamy, zresztą, zupełnie inną grupę, do której piszemy: kiedy dałem Neo Plus swój pierwszy gościnny tekst (jakiś rok temu), czytelnicy na forum byli przekonani, że to mój debiut w prasie. Takie właśnie momenty sprawiają, że człowiek nabiera trochę pokory: my, piszący, uważamy, że kupujący gazety zwracają uwagę na nasze ksywki i zapamiętują je od razu. E-e. Tylko tam, gdzie dana osoba jest promowana wyjątkowo mocno.

Komputer Świat GRY nie tworzy na przykład w ogóle gwiazd, twarzy swojego tytułu. CD-Action ma Smugglera, Neo – Gulasha, PSXE – choćby Koso albo HIV-a. Zresztą, to nie są raczej działania zorganizowane, mam raczej wrażenie, że to oddolna, osobista inicjatywa każdego z nich. Potwierdzeniem tezy jest zwycięzca rankingu PR-owców, Tymon. Kompletnie nieobecny w internecie i poza ramkami z tytułem.

Tak czy inaczej, dziękuję za głosy i gratuluję wszystkim wyróżnionym. Za rok będzie pewnie inaczej, wiele osób będzie w zupełnie innych miejscach. O szczegółach, mam nadzieję, dam znać Wam google’owi wkrótce.