Skip navigation

Category Archives: Marketing internetowy

OK.

Mamy programistę. Rozwijamy się szybciej, niż virale Plusa. Przez najbliższe kilka miesięcy zobaczymy, ile – i jak – potrafimy zmienić na serwisie, żeby z blogoida zmienił się w… serwis, właśnie.

I, zdaje się, będę miał więcej czasu na pisanie. Blip mi się znudził – za chwilę wyłączę synchro z gg, czym efektywnie zakończę swój mentalny powrót do epoki IRC-a. Twitter to w Polsce praktycznie tylko nasłuch – wolę agregatory i Google Readera.

Chyba czas się trochę też podzielić wiedzą. Na pierwszy rzut – hej, Czarek, strzałeczka! Sorry za zły anchor, lepsze to, niż nic, nie? Tak czy owak – polecam czytanie bloga Czarka Glijera. To fachowiec pierwszej klasy: wystarczy, że powiem, że zajmuje się SEO od -nastu lat i powinno to wystarczyć: człowiek optymalizował serwisy pod wyszukiwarki, kiedy większość z nas myślała, że Google działa charytatywnie, a na rynku królowała Altavista.

W ramach nadrabiania zaległości radzę więc wrzucić sobie Cezzy.pl do czytnika i absorbować, choć uprzedzam: to wiedza czysto techniczna i nie będzie tam ciekawostek o polskim necie.

Reklamy

Dziś dwie bardzo dobre prezentacje. Na pierwszej z nich: jaka jest strategia Google? Na czym zarabiają pieniądze?

Otwiera oczy.

Druga prezentacja skupia się na pokazaniu tego, co mogłoby się stać z Google, jaki będzie prawdopodobny (jeśli będzie) rozpad firmy, oraz jakie są główne zagrożenia dla firmy:

Masa wiedzy.

Czytałem niedawno kilka artykułów napisanych przez zagranicznych bloggerów, w których analizowali naturę ruchu, jaki jest pozyskiwany przez ich blogi z social news sites takich, jak Digg, czy Wykop. Teraz trafił mnie artykuł, który nie tyle zbiera to do kupy, co przedstawia wnioski na podstawie dość długiego okresu badania (ponad rok, jak na internet to moim zdaniem dużo). A więc: jak wygląda efektywne budowanie popularności strony internetowej przy wykorzystaniu innych serwisów, wyszukiwarek i aplikacji webowych takich, jak Twitter

Czy da się to zastosować w Polsce? Tak. Ale na o wiele, wiele mniejszą skalę. Choćby dlatego, że u nas dodanie do naszych wersji Reddita, czy StumbleUpona daje wyjątkowo mało, oraz ze względu na początkową fazę adaptacji Blipa.

Ale wraz z czasem będzie się to zmieniało, więc polecam tę lekturę każdemu. Masa, masa wiedzy i praktycznych wniosków.

Twitter to w krajach anglojęzycznych absolutny fenomen ostatnich kilkunastu miesięcy. Komunikator ten można w barbarzyńskim skrócie określić tak: to jakby wysyłać 140-znakowy opis na gadu-gadu do całego świata oraz ludzi, którzy są na naszej liście kontaktów. Są dni, kiedy na blogach o technologiach i webie 20 procent newsów dotyczy tylko i wyłącznie Twittera. Każdy, kto w USA zajmuje się PR-em, marketingiem internetowym, nowoczesnym dziennikarstwem albo tech-czymkolwiek, jest albo za chwilę będzie na Twitterze.

Nie dziwi mnie więc, że powstają strony takie, jak Game Industry Tweet, która… robi to, co ma w nazwie, czyli zawiera kontakty do wszystkich ludzi z branży gier, którzy ujawniają się na Twitterze. Świat jeszcze nigdy nie był taki mały.

Dobry artykuł o tym, że często sukces (na swoją miarę, oczywiście) odnoszą strony internetowe stworzone wyłącznie w tym celu, aby odpowiadać na jedno i tylko jedno pytanie. Autor podaje przykład strony http://isbarackobamaamuslim.com/, która, jak się nie trudno domyślić, odpowiada na pytanie: Is Barrack Obama a Muslim? 

Pisze też, że sztab Obamy zaprojektował trzy takie strony, biorąc pod uwagę błędy ortograficzne. Wszystkie strony mają na głównej (i jedynej) stronie wielki napis: NO, oraz linki do oficjalnych stron o Obamie i artykułów w mediach na ten sam temat. Wszystkie trzy są też świetnie wyszukiwane w Google’u na tytułową frazę. 

W Polsce wyobrażałbym sobie pewną popularność takich minisite’ów, choć niekoniecznie musiałyby być tworzone przez osoby, które wymienione są w ich url-ach. Po prostu odpowiadają one na dość popularne w określonym czasie pytania: 

– Czy Jarosław Kaczyński jest gejem?

– Czy Sandra Walter bierze narkotyki?

– Czy Aleksander Kwaśniewski miał romans z Edytą Górniak?

A gdybym pracował w dziale marketingu dowolnej firmy produkującej środki antykoncepcyjne, zrobiłbym serię takich stron-odpowiedzi: 

– Czy można zajść w ciążę podczas okresu?

– Czy można zajść w ciąże w dni niepłodne?

– Czy można zarazić się HIV przez pocałunek?

– Czy stosunek przerywany jest bezpieczny?

Oraz inne, które podpowiada autouzupełnianie w Google:

 

Czy można zajść w ciążę

Czy można zajść w ciążę

Dość popularne, nieprawdaż?

Cenega, jeden z czterech największych wydawców gier komputerowych w Polsce, bawi się w marketing szeptany na blogach i w społecznościach. Zamierzenie bardzo dobre: cały świat tak robi, bo to tanie i dość skuteczne (a czasem – wyjątkowo skuteczne). Ale kluczem do powodzenia całości jest tu wykonanie, dobry pomysł i humor. Tylko te trzy elementy sprawią, że viral rozejdzie się jak Tiger Woods po wodzie. W innym wypadku, szeptać będzie się jedynie na korytarzach własnej firmy. 

I tak jest z serią filmów o Wielkiej Wyprzedaży. Moim zdaniem nienajlepszy jest już sam pomysł: Bombay TV jest starszy niż węgiel. To raz. Dwa: wrzucenie kilkunastu (a może i kilkudziesięciu) klipów jednocześnie zanudziłoby zamęczyłoby nawet Buddę.  Trzy: duża część z nich jest śmieszna mało, albo wcale. Po co więc użyto wszystkich? Żeby się nie zmarnowały? Przecież są darmowe, można było zamieścić pięć najlepszych, dzień po dniu. Przedostatnia rzecz, czwarta: najlepszy potencjalnie z nich wszystkich kończy się opluciem konkurencji. Mało zgrabne.

Na koniec, pod numerem piątym, starożytna sztuka promocji blogów, znana też jako „ciekawa-strona-niee-wcale-sam-jej-nie-zrobiłem”. Takie coś nie działa nigdy

Lubimy narzędzia, które mają 100 funkcji w jednym – dlatego wymyślono scyzoryki i telefony komórkowe z aparatem. Lubimy też strony takie, jak http://www.linkvendor.com/, które rozwiązują każdy problem związany z SEO. PageRank? W kilku opcjach. Linki na popularnych serwisach społecznościowych? Są. Sprawdzenie zagęszczenia słów kluczowych na stronie? Jest. Pozycja sprawdzanej strony na zadane keywordy? Jest. I tak dalej. 

Być może takich miejsc jest masa. Ale to jest wygodne i łatwe w użyciu.

Wiem, że nie jest nowa, ale to nieśmiertelne: mapa serwisów społecznościowych web 2.0. 

The Conversation - Art of Listening, Learning and Sharing

Ktoś mógłby zrobić taką polską – pomyślałem. Ale polskie, jeszcze, są zbyt niszowe albo ich nie ma w wielu dziedzinach internetu.

Za to gdyby ktoś zrobił dokładnie to samo, co na obrazku, ale jako aplikację, albo po prostu HTML z ładnym CSS-em i po najechaniu na logotyp pojawiałyby się wpisy z wikipedii, skrócone opisy działania, wpisy z bazy danych Techcruncha albo coś podobnego – miałby szybko setki tysięcy UU miesięcznie, bo byłoby to wyjątkowo użyteczne.

„Hm, mam zdjęcia, chce je gdzieś wrzucić i szybko się podzielić. Sprawdzę na xxxx.com”.

Do tego regularne update’y trafficowe z comscore’a i już wiesz, który serwis jest największy. Tak, pomysł miałby potencjał.

Co to jest Content Marketing?

Mówią, że strony tej kategorii są w internecie najbardziej zaawansowane w technikach sprzedaży. Ale tego należy tej lasce (czy komukolwiek, kto z nią to robi) wyłącznie gratulować. Humor pierwszej klasy.

Wklejałem niedawno wyniki badań, które pokazywały, jak wygląda zaufanie internautów i konsumentów w ogóle. W skrócie: nie ufamy firmom i reklamom, ale innym ludziom, społecznościom, wyszukiwarkom. Ciężko się nie zgodzić. Tym razem wrzucam linka do e-booka napisanego w marcu zeszłego roku przez Chrisa Brogana i Julien Smith. Tytuł: Trust Economies. Pierwszy nagłówek: If you build it, they won’t come. Klasyk.

Dorzucę jeszcze kilka cytatów:

Your new web application is a great time saver? I’m over here instead because my friends use this web app. Marketing and sales people, here is your notice; you’re fired unless you start investing in the Trust Economy.

The relationship comes before the sale, not the other way around.

This isn’t “trust so you can make a sale.” Rather, build trust and establish a relationship, period—for the sake of that trust and relationship alone. The sale is neither here nor there until the relationship is established.

The goal isn’t to roam around on social networks handpicking friends. Instead, get involved with communities of interest, and grow these experiences and relationships BEF ORE you need them. (porównaj z sytuacją, w której o swoją obecność w serwisach biznesowych oraz nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów należy zadbać PRZED, a nie PO tym, kiedy potrzebujesz pracy/przysługi, co jest kanonem personal brandingu – przyp. mój).

We know you’ve got a job to do, but there are lots of people who prefer you do it elsewhere if you’re going to use traditional “bomb” marketing and sales efforts, versus “hand to hand” relationship building (i znów, klasyczny, najprostszy przykład zbrodni na reputacji – są ludzie, którzy wklejają w komentarzach wyłącznie linki do swoich stron/blogów. To absolutny fail, nikt o zdrowych zmysłach z takiej promocji nie skorzysta, a jeśli już, to będzie to traffic bezwartościowy. O wiele lepiej wychodzą ludzie, którzy wnoszą coś do dyskusji – przyp. mój). What you feed into the system becomes another point we can use to connect.

(…) in this wired world of digital communities and deep long-tail niches, humanity-over-IP is the protocol.

Talk to people because you like the people. Choose people that have something to do with your product, and then, ask them about THEM . Make the person you’re speaking to a rock star—care about them, the projects they have, and come to see it from THE IR point of view.

Na podobny temat pisał też niedawno analiytk Forrestera, Jeremiah Owyang. Intel fishes where the fish are. Wszystkie trzy rzeczy to elementarz nowego marketingu.