Skip navigation

Monthly Archives: Styczeń 2009

Co mam napisać, jeśli jedyne, co mogę, to to, że w tym miejscu jest lista kilkunastu najlepszych i najładniejszych magazynowych theme’ów do WordPressa?

Chyba tylko tyle, że już żałuję, że do nowego projektu wybraliśmy sobie z kolegami Drupala.

Onet uruchomił dziś wyczaj.to, czyli swoją kopię Digga/Wykopu. W kilka godzin po starcie strona najwyraźniej się wysypała, bo kiedy tam wszedłem, wyglądała tak jak poniżej.

To się zdarza.

Mam tylko pytanie: co robią na dole angielskie napisy: Considering a Mac | Macs | Wi-Fi Base Station

 

Co robią angielskie napisy o macach na stronie należącej do Onetu?

Co robią angielskie napisy o macach na stronie należącej do Onetu?

 

 

Nie jestem ekspertem, ale czy to możliwe, żeby layout strony należącej do Onetu był zrzynką? Przecież nie kupili na nią template’a za 99$, prawda? 

A angielskie hasła o Macach sugerują albo jedno, albo drugie. Szybki konkurs (nagrodą – respekt na 8 miesięcy): kto pierwszy znajdzie oryginał?

Jeśli się mylę, to mnie poprawcie.

Takie posty to sól internetu (albo cukier, jak cytowałem kilka dni temu). Oto 10 podstawowych rzeczy, które należy zrobić od razu po instalacji WordPressa lub po założeniu na nim swojego bloga. Szybkie, łatwe i wyjątkowo efektywne, a przy okazji w stu procentach prawdziwe. 0% hype, 100% reality.

W skrócie, oto 10 kroków. Szczegóły oczywiście w oryginalnym artykule:

1. Zmień swoje hasło do WordPressa. Zmień hasła autorów i nadaj im uprawnienia.

2. Zmień sposób, w jaki generowane są permalinki w WP. Zamiast numerów artykułów niech w URL-ach będą ich tytuły, to lepsze dla SEO.

3. Zmień lub ściągnij i aktywuj skórkę (theme) do WordPressa. Inaczej wygląd będzie nudny jak Sins of the Solar Empire (nie wiesz, co to jest? no właśnie).

4. Stwórz kategorie, w których będą się pojawiały twoje wpisy blogowe. Zmień domyślną na „News” lub podobny, ogólny frazes.

5. Aktywuj Akismet, czyli najlepszy plugin do walki ze spamem. Moim zdaniem powinien to być punkt numer 1, szczególnie, jeśli strona staje się znana. Inaczej – powodzenia w wycinaniu 200 informacji od rosyjskich spammerów dziennie.

6. Zainstaluj Sitemap Google. Tego akurat nie mam, ale jeśli ktoś chce się dobrze wyszukiwać, to mus. Inna sprawa, że WordPress rządzi pod względem SEO tak, jak mało innych platform, więc dla niektórych jest to przesada.

7. Zainstaluj backup bazy danych WordPressa. Tylko dla tych, którzy sami hostują.

8. Przetestuj bloga wpisując losowe teksty, tytuły, tagi, kategorie i dodając jakieś obrazki. Moja uwaga: Lorem Ipsum nie wymyślono bez przyczyny. Nie polecam testowania żadnych stron internetowych przy użyciu słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Archive.org nie śpi. Google też. Ani czytelnicy. Autor poleca zaś zestaw próbnych postów i komentarzy. Pomocne.

9. Dodaj RSS-y do Feedburnera. Nie jestem ekspertem, nie wypowiadam się.

10. Włączanie Google Analytics. Oczywista oczywistość.

Autor dodaje jeszcze dwie porady mniej znaczące (albo, jak mówi mi przeczucie, które zepsułyby mu fajny tytuł artykułu 😉 ): zmiana wielkości obrazków i zmiana tytułu bloga. A ja polecam jeszcze napisanie strony o autorze.

Klasyczny przykład evergreenu, krążącego po StumbleUpon, Delicious, Digg-ach i blogach. Dobry przykład, ma się rozumieć, bo WordPress ogarnięty to WordPress skuteczniejszy.

Dobry artykuł o tym, że często sukces (na swoją miarę, oczywiście) odnoszą strony internetowe stworzone wyłącznie w tym celu, aby odpowiadać na jedno i tylko jedno pytanie. Autor podaje przykład strony http://isbarackobamaamuslim.com/, która, jak się nie trudno domyślić, odpowiada na pytanie: Is Barrack Obama a Muslim? 

Pisze też, że sztab Obamy zaprojektował trzy takie strony, biorąc pod uwagę błędy ortograficzne. Wszystkie strony mają na głównej (i jedynej) stronie wielki napis: NO, oraz linki do oficjalnych stron o Obamie i artykułów w mediach na ten sam temat. Wszystkie trzy są też świetnie wyszukiwane w Google’u na tytułową frazę. 

W Polsce wyobrażałbym sobie pewną popularność takich minisite’ów, choć niekoniecznie musiałyby być tworzone przez osoby, które wymienione są w ich url-ach. Po prostu odpowiadają one na dość popularne w określonym czasie pytania: 

– Czy Jarosław Kaczyński jest gejem?

– Czy Sandra Walter bierze narkotyki?

– Czy Aleksander Kwaśniewski miał romans z Edytą Górniak?

A gdybym pracował w dziale marketingu dowolnej firmy produkującej środki antykoncepcyjne, zrobiłbym serię takich stron-odpowiedzi: 

– Czy można zajść w ciążę podczas okresu?

– Czy można zajść w ciąże w dni niepłodne?

– Czy można zarazić się HIV przez pocałunek?

– Czy stosunek przerywany jest bezpieczny?

Oraz inne, które podpowiada autouzupełnianie w Google:

 

Czy można zajść w ciążę

Czy można zajść w ciążę

Dość popularne, nieprawdaż?

Dobry – bo napisany z doświadczenia – guest post autora popularnego bloga dla software development managerów, w którym pisze on, jakie tematy powinno się poruszać na swojej stronie, by odwiedzało ją wiele osób. Lubię takie tematy, pojawiają się bardzo często i zawsze, zawsze wyciąga się z nich praktyczne wskazówki. Jakiś czas temu pisał o tym na przykład szczegółowo Chris Brogan, analizując, jakie rodzaje artykułów generują określone zachowanie czytelników

Wracając do tematu: wspomniany guest post szaleje z metaforami i wyróżnia trzy rodzaje wpisów:

  • witaminy (ogólne, rzeczowe posty dla regularnych czytelników, mięso, treści interesujące konkretną niszę, czyli naszych userów, ale tylko ich)
  • cukier (wyróżniające się artykuły, które mają potencjał trafienia na Digg, czy Wykop, listy Top 100 i inne artykuły, które zainteresują nowych czytelników i przyciągną ich do bloga, a zatem: muszą się rozprzestrzeniać po internecie)
  • przyprawy (flame wars i kontrowersyjne tematy, które wstrząsną trochę towarzystwem)

Kuchenna stylistyka nie do końca mnie przekonuje, bo brakuje w niej chociażby materiałów wideo (są u Brogana). Ale jako ogólna zasada – jest ok.

Cenega, jeden z czterech największych wydawców gier komputerowych w Polsce, bawi się w marketing szeptany na blogach i w społecznościach. Zamierzenie bardzo dobre: cały świat tak robi, bo to tanie i dość skuteczne (a czasem – wyjątkowo skuteczne). Ale kluczem do powodzenia całości jest tu wykonanie, dobry pomysł i humor. Tylko te trzy elementy sprawią, że viral rozejdzie się jak Tiger Woods po wodzie. W innym wypadku, szeptać będzie się jedynie na korytarzach własnej firmy. 

I tak jest z serią filmów o Wielkiej Wyprzedaży. Moim zdaniem nienajlepszy jest już sam pomysł: Bombay TV jest starszy niż węgiel. To raz. Dwa: wrzucenie kilkunastu (a może i kilkudziesięciu) klipów jednocześnie zanudziłoby zamęczyłoby nawet Buddę.  Trzy: duża część z nich jest śmieszna mało, albo wcale. Po co więc użyto wszystkich? Żeby się nie zmarnowały? Przecież są darmowe, można było zamieścić pięć najlepszych, dzień po dniu. Przedostatnia rzecz, czwarta: najlepszy potencjalnie z nich wszystkich kończy się opluciem konkurencji. Mało zgrabne.

Na koniec, pod numerem piątym, starożytna sztuka promocji blogów, znana też jako „ciekawa-strona-niee-wcale-sam-jej-nie-zrobiłem”. Takie coś nie działa nigdy

Na Gamesindustry.biz bardzo dobry artykuł o tym, jak powoli wymiera prasa o grach komputerowych mimo, że uważa się w miarę powszechnie, że branża gier komputerowych jest odporna na recesję. Konkluzja jest mało odkrywcza: prasa umiera, ponieważ jej młody czytelnik przenosi się do internetu. 

Nie będę streszczał całości, napiszę tylko, że pracuję w tym środowisku już ładnych kilka lat i wiem, że w Polsce sytuacja wygląda trochę inaczej. W USA czy Wielkiej Brytanii dołączane do czasopism płyty CD/DVD zawierały wersje demo, które przestały być atrakcyjne wraz z rozwojem dostępu do szybkiego internetu. Ludzie zaczęli je ściągać, więc tytuły papierowe przestały się przydawać.

U nas, dla odmiany, na płytach dołącza się pełne wersje gier, które zawsze będą przyciągały czytelników. Nawet mimo, że wydawcy do perfekcji opanowali sztukę utylizacji i przemiału robienia reedycji i większość tytułów przechodzi trzy podobne fazy: 129/99 – 59/49 – 29/19 złotych, to darmowa gra dorzucona do pisma jeszcze wciąż kusi. I choć otwarcie mówi się, że fulle mają już dla klientów o wiele mniejsze znaczenie, niż kiedyś (dobra, droga gra już nie gwarantuje sukcesu wydania), to i tak pozostają najważniejszym składnikiem każdego magazynu. 

Ciekawe jest także to, jaki wpływ na popularność magazynów będzie miała decyzja CD Projektu o podwyższeniu cen detalicznych gier komputerowych od stycznia 2009 roku. Dotychczas olbrzymia większość premier sprzedawana była za SRP = 99 złotych. Teraz będzie to 129 złotych. 30 PLN to duża różnica, w dodatku magia liczby 99 jest dużo większa, niż 129.

Na taką cenę dotychczas mogło sobie pozwolić Electronic Arts, firma, która ma w portfolio prawie wyłącznie gry z kategorii AAA (najwyższa jakość) lub aspirujące do niej i wielkie, promowane globalnie marki takie jak Need for Speed, czy FIFA. Za 139 PLN Call of Duty sprzedaje także LEM. Ale CDP ma w tym roku bardzo mało pozycji. Czy na F.E.A.R.-a 2 w takiej cenie znajdą się chętni? 

Konkludując:  droższe gry wpłyną na wzrost piractwa i jest to gorsza wiadomość dla konsumentów. Z drugiej strony, CD Projekt to dotychczas największy reklamodawca wśród dystrybutorów gier komputerowych, a jeśli ten odważny ruch mu się nie uda, bez niego będzie im o wiele trudniej, niż kiedyś.

Próbowałem z Twitterem, ale za mało jest na nim Polaków, żeby pisanie miało w ogóle sens. Dlatego od dziś mam konto na Blipie, zobaczymy czy nie jest już tak niszowy, jak o nim mówią. Pierwsze wrażenie: drugi irc. Drugie wrażenie: na głównej jest tyle spamu, że wygląda, jakby 100 stron internetowych wrzuciło swoje rssy do jednej ramki. 

Dajcie cynk. Namiar na mnie: http://wiktorcegla.blip.pl/

Lubimy narzędzia, które mają 100 funkcji w jednym – dlatego wymyślono scyzoryki i telefony komórkowe z aparatem. Lubimy też strony takie, jak http://www.linkvendor.com/, które rozwiązują każdy problem związany z SEO. PageRank? W kilku opcjach. Linki na popularnych serwisach społecznościowych? Są. Sprawdzenie zagęszczenia słów kluczowych na stronie? Jest. Pozycja sprawdzanej strony na zadane keywordy? Jest. I tak dalej. 

Być może takich miejsc jest masa. Ale to jest wygodne i łatwe w użyciu.

Gracze komputerowi w Polsce nie są grupą społeczną zbadaną zbyt dobrze, więc kiedy radio robi audycję i pyta, jak wygląda w naszym kraju profil gracza komputerowego, ciężko im odpowiedzieć mieszcząc się w minucie. Tym bardziej, że, jak wspomniałem, nie ma instytucji, która przeprowadziłaby sondaże. A co dopiero – regularny monitoring.

Powiedziałem więc im tak, jak tutaj: http://polskieradio.pl/_admin/cm/polonia/_Sekcja184/_audio/2009011202365784.mp3 czyli, że głównie grają nastolatkowie, poszerza się grupa casual gamerów (btw, polecam blog Zagraceni pisany przez graczy po 30-tce), że gracze są bardzo świadomi, bardziej niż przeciętni kinomani… Zresztą, rzuć okiem (uchem?) na całość.