Skip navigation

Monthly Archives: Październik 2008

Tekst będzie wyjątkowo krótki: Harvard Business Review opracował vademecum przetrwania kryzysu tak rozległe, że gdybym chciał je opisać, musiałbym wziąć tygodniowy urlop. Dla tych jednak, dla których jest to kwestia życia i śmierci, jest to lektura absolutnie konieczna. Recesja 2008: poradnik przetrwania dla menadżerów.

Wpiszcie „Jacek Gmoch” w Google’a. Pierwsze strony wyników to parodie, cytaty z niefortunnych wypowiedzi, photoshopowane zdjęcia. Patrząc na to, można odnieść wrażenie, że trener Gmoch to Lepper polskiej piłki.

Stop.

Jacek Gmoch założył bloga. Popatrzcie na komentarze do dowolnego wpisu:

„Witam Panie Trenerze na Blogu! )

Czekam na Pana kolejne wpisy, szczególnie na analizy taktyczne.”

„Witam Panie Jacku, z zaciekawieniem czekam na kolejne analizy.”

„Bardzo się cieszę, że będziemy mogli czytać przemyślenia Pana Jacka. ”

„Panie Jacku, pozdrowienia z Wydzialu Inżynierii Lądowej! Niech pan jeszcze do nas wpadnie na jakieś zajęcia ze studentami”

I tak dalej, i tak dalej. Co to znaczy? Proste: ludzie w obecności celebryty – nawet, jeśli to są komentarze na blogu – nie są w stanie go wyśmiewać, bo czują, że zeszła do nich/na nich część sławy danej osoby. Nie sądzę, żeby to był brak odwagi: może po prostu chcą się ogrzać w cieple? Albo obśmiewanie jeśli wiadomo, że Jacek Gmoch tego nie przeczyta, jest łatwiejsze, niż gdy można go… urazić i zniknie

Blog znanej osoby to w Polsce wciąż rzadkość. Ciekawe, ile wytrzyma legendarny trener. 

Microsoft przenosi Worda, Excela, PowerPointa i OneNote do internetu. To drugi, po Zoho, konkurent dla Google Docs. Dzięki temu popularne programy: edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, aplikacja do tworzenia prezentacji i program notatek będą dostępne przez sieć z poziomu przeglądarki www. Z każdego miejsca na świecie (chyba, że Chiny zabronią). 

Dodatkowo wszystkie dokumenty, które zostaną w ten sposób stworzone będą przechowywane w wirtualnej przestrzeni dyskowej. Czyli jeśli zacznę pisać tekst w redakcji, będę go mógł dokończyć na wakacjach. Albo jeśli stworzę sobię listę adresów rodziny i znajomych, sprawdzę ją zawsze i wszędzie. A do tego zaprosze ich wszystkich do współpracy, żeby aktualizowali, kiedy tylko coś się zmieni.

Są tylko dwie niewiadome: czy usługa będzie darmowa, oraz kiedy nastąpi premiera.

Reklamy w sieciach P2P? Brzmi jak fantastyka, ale Giga OM ma artykuł, który daje pięć powodów, dla których jeszcze nie jest i nie będzie to przez jakiś czas możliwe. Ja wiem jedno: obecność treści reklamowych pośród wyników wyszukiwania pirackich filmów, muzyki i gier może sprawić, że ludzie, trafiając na trefne linki, zdenerwują się i kupią w legalnych kanałach dystrybucji.

Mój ulubiony spec od społeczności, Chris Brogan, uwielbia się dzielić wiedzą. Tym razem pisze o tym, jak założyć grupowego bloga i prowadzić go bezstresowo z sukcesem. Od wymyślenia nazwy (podaje nawet nazwę strony, która pomaga ją wybrać!), przez ułatwioną instalację WordPressa, wybór pluginów i software’u, jaki będzie używany, jaki theme do WP wybrać, jak zaplanować całość i prowadzić dyskusję autorską, czy jak następnie tego bloga promować. 

Nie ma tylko jednej rady: jak pisać wartościowe treści. Ale to od nich się zaczyna myśl o grupowym blogu, więc to chyba nie problem? 😉

Od kilku dni w panelu WordPressowym jest wyróżniona ikonka dodawania sond. Zastanawiałem się, skąd ta zmiana. Teraz już wiem: Automatic (twórca WP) kupił firmę Polldaddy. I od razu zintegrował ją ze swoim systemem blogowym. To świetna decyzja: teraz sondy pojawią się na milionach blogów, bo bardzo łatwo je robić. Nawet z tak… zredukowaną wiedzą techniczną, jak moja:

Łatwiutko, prawda? Teraz czekam na to, aż tak samo łatwo będzie się embedowało prezentacje, bo z tym mam tu ciągle problem.

A skoro w USA, to wkrótce będzie i u nas. Podczas gdy kryzys szaleje, zbierając kolejne ofiary wśród ludzi i spółek, kolejne firmy doradcze oraz inwestycyjne produkują sterty analiz pod hasłem: „Co zrobić, żeby za rok mieć jeszcze co wsadzić do garnka”. 

Jak wszyscy wiemy, recesja z opóźnieniem dochodzi/dojdzie i do nas, wykopałem więc slajdy ze spotkania Sequoia Capital, wielkiej firmy Venture Capital, która zrobiła dla swoich klientów wyjątkowo alarmującą prezentację dotyczącą najbliższej przyszłości oraz tego, jak w niej przetrwać.

Recepta? Ciąć koszty dopóki się jeszcze da. Smutne, ale prawdziwe.

Krótka piłka: o banner blindness wiadomo od lat: każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z kampaniami bannerowymi w internecie wie, że ludzie ani na nie nie klikają (2% CTR to wielki sukces, większość jest wyrażana w promilach), ani ich nie oglądają: bo mają na komputerach oprogramowanie blokujące reklamy. 

Nielsen, wielka firma badająca internet, ogłosił za to ustami swojego szefa, że ku ich zaskoczeniu nie spada globalnie popularność płatnych reklam przy wyszukiwarkach (na przykład Google czy Yahoo!). Dwie przyczyny: są dobrane kontekstowo oraz nie daje się ich wyłączyć.

Trzecia przyczyna, o której nie było mowy: ludzie mylą je z organicznymi wynikami wyszukiwania.

Pisałem jakiś czas temu o radach oraz narzędziach internetowych i społecznościowych, które przydadzą się do ochronienia się przed kryzysem finansowym. Jeden z blogów New York Timesa pisze teraz na dokładnie ten sam temat: wykorzystywania sieci do wzmacniania swojej pozycji na rynku pracy. Dobry kawałek.

(nie, żebym był autorytetem)

W Polsce serwisy parentingowe są praktycznie wyłącznie dla kobiet. Tata.pl, jeden z wyjątków, wygląda jak koszmar z 1993 roku, a i tak koncentruje się na walce o dzieci podczas rozwodów.

W USA jest, oczywiście, trochę inaczej. Rzućcie okiem na http://dadomatic.com/ – to community blog robiony przez kilkudziesięciu znanych i aktywnych bloggerów zajmujących się zawodowo zupełnie różnymi rzeczami. Dobra robota, rzeczy takie jak najlepsze porady do podróżowania z dziećmi są tak uniwersalne, że nie zdziwię się, jeśli zaraz któryś polski serwis zacznie je w całości kopiować.