Archiwum Tag'ów: serwisy internetowe

Bez Smashing Magazine byłbym nikim. No, prawie. Oto lista 15 rzeczy do sprawdzenia przed uruchomieniem nowej strony internetowej.

Od siebie dodam, że odpalając na początku tygodnia gamezilla.pl zapomnieliśmy o kilku z nich. Choćby o faviconie i automatycznym pogrubieniu linków. W ogóle ten projekt był dla mnie crash coursem. Potwierdziło się, że można czytać, czytać i czytać, ale dopóki czegoś się nie zrobi, to się nie nauczy.

Gamezilla ciągle w fazie beta. Następny projekt już za moment. I, uwaga, będzie szokujący z dwóch względów: formy i treści.

Stay tuned, 4o ludzi czytających tego bloga miesięcznie.

Dziś dwie bardzo dobre prezentacje. Na pierwszej z nich: jaka jest strategia Google? Na czym zarabiają pieniądze?

Otwiera oczy.

Druga prezentacja skupia się na pokazaniu tego, co mogłoby się stać z Google, jaki będzie prawdopodobny (jeśli będzie) rozpad firmy, oraz jakie są główne zagrożenia dla firmy:

Masa wiedzy.

Czytałem niedawno kilka artykułów napisanych przez zagranicznych bloggerów, w których analizowali naturę ruchu, jaki jest pozyskiwany przez ich blogi z social news sites takich, jak Digg, czy Wykop. Teraz trafił mnie artykuł, który nie tyle zbiera to do kupy, co przedstawia wnioski na podstawie dość długiego okresu badania (ponad rok, jak na internet to moim zdaniem dużo). A więc: jak wygląda efektywne budowanie popularności strony internetowej przy wykorzystaniu innych serwisów, wyszukiwarek i aplikacji webowych takich, jak Twitter

Czy da się to zastosować w Polsce? Tak. Ale na o wiele, wiele mniejszą skalę. Choćby dlatego, że u nas dodanie do naszych wersji Reddita, czy StumbleUpona daje wyjątkowo mało, oraz ze względu na początkową fazę adaptacji Blipa.

Ale wraz z czasem będzie się to zmieniało, więc polecam tę lekturę każdemu. Masa, masa wiedzy i praktycznych wniosków.

No właśnie. Dlaczego nikt nie robi rekomendacji wiadomości i treści na podobnej zasadzie, jak Amazon? Monday Note rozbija temat na drobne

Podam scenariusz, jaki chciałbym kiedyś zobaczyć. Na stronie, na której jestem zalogowanym i częstym użytkownikiem, czytam pięć artykułów, każdy w całości. Jeden z nich podsyłam znajomemu. Wychodzę.

Dwa dni później w serwisie ukazuje się materiał nawiązujący do tematyki, którą czytałem. Wiem o tym z e-maila, którego dostaję na skrzynkę, z tytułem: “[MOJE IMIĘ], [X] dni temu czytałeś  u nas kilka wiadomości o: [TEMAT]. Dziś pojawił się kolejny artyluł związany z tym zagadnieniem: [LINK, TEMAT]. Dasz nam szansę”?

Być może techniczne aspekty są tu przytłaczające, bo jak pisze autor, codziennie pojawiają się tysiące newsów, które trzeba jakoś skategoryzować. Ale kiedyś e-mail nie był darmowy. I choć dziś taki system wymagałby absolutnie perfekcyjnego tagowania materiałów, to jeśli semantyczne wyszukiwarki nie są tylko mżonką, wtedy one właśnie wykonają całą robotę.

Już chciałem napisać, że czasem żałuję, że dziennikarze nie mają takich darmowych poradników i tutoriali w internecie, ale przypomniałem sobie, że oczywiście mają. Smashing Magazine dodaje tymczasem kolejny rozdział swojej niekończącej się biblii dla webdesignerów: Clear And Effective Communication In Web Design

Cokolwiek bym pisał więcej, będzie tylko stratą czasu, który powinno się wykorzystać na czytanie tego artykułu.

Zakładając, że nie każdy z nas w latach 80-tych czytał Bajtka, a potem zgłębiał wcale nie takie łatwe zwoje historii internetu, większość obejrzy ten film z ciekawością:

History of the Internet from PICOL on Vimeo.

Techniczne, ale ciekawe i bardzo łatwo wytłumaczone.

Onet uruchomił dziś wyczaj.to, czyli swoją kopię Digga/Wykopu. W kilka godzin po starcie strona najwyraźniej się wysypała, bo kiedy tam wszedłem, wyglądała tak jak poniżej.

To się zdarza.

Mam tylko pytanie: co robią na dole angielskie napisy: Considering a Mac | Macs | Wi-Fi Base Station

 

Co robią angielskie napisy o macach na stronie należącej do Onetu?

Co robią angielskie napisy o macach na stronie należącej do Onetu?

 

 

Nie jestem ekspertem, ale czy to możliwe, żeby layout strony należącej do Onetu był zrzynką? Przecież nie kupili na nią template’a za 99$, prawda? 

A angielskie hasła o Macach sugerują albo jedno, albo drugie. Szybki konkurs (nagrodą – respekt na 8 miesięcy): kto pierwszy znajdzie oryginał?

Jeśli się mylę, to mnie poprawcie.

Dobry artykuł o tym, że często sukces (na swoją miarę, oczywiście) odnoszą strony internetowe stworzone wyłącznie w tym celu, aby odpowiadać na jedno i tylko jedno pytanie. Autor podaje przykład strony http://isbarackobamaamuslim.com/, która, jak się nie trudno domyślić, odpowiada na pytanie: Is Barrack Obama a Muslim? 

Pisze też, że sztab Obamy zaprojektował trzy takie strony, biorąc pod uwagę błędy ortograficzne. Wszystkie strony mają na głównej (i jedynej) stronie wielki napis: NO, oraz linki do oficjalnych stron o Obamie i artykułów w mediach na ten sam temat. Wszystkie trzy są też świetnie wyszukiwane w Google’u na tytułową frazę. 

W Polsce wyobrażałbym sobie pewną popularność takich minisite’ów, choć niekoniecznie musiałyby być tworzone przez osoby, które wymienione są w ich url-ach. Po prostu odpowiadają one na dość popularne w określonym czasie pytania: 

- Czy Jarosław Kaczyński jest gejem?

- Czy Sandra Walter bierze narkotyki?

- Czy Aleksander Kwaśniewski miał romans z Edytą Górniak?

A gdybym pracował w dziale marketingu dowolnej firmy produkującej środki antykoncepcyjne, zrobiłbym serię takich stron-odpowiedzi: 

- Czy można zajść w ciążę podczas okresu?

- Czy można zajść w ciąże w dni niepłodne?

- Czy można zarazić się HIV przez pocałunek?

- Czy stosunek przerywany jest bezpieczny?

Oraz inne, które podpowiada autouzupełnianie w Google:

 

Czy można zajść w ciążę

Czy można zajść w ciążę

Dość popularne, nieprawdaż?

Lubimy narzędzia, które mają 100 funkcji w jednym – dlatego wymyślono scyzoryki i telefony komórkowe z aparatem. Lubimy też strony takie, jak http://www.linkvendor.com/, które rozwiązują każdy problem związany z SEO. PageRank? W kilku opcjach. Linki na popularnych serwisach społecznościowych? Są. Sprawdzenie zagęszczenia słów kluczowych na stronie? Jest. Pozycja sprawdzanej strony na zadane keywordy? Jest. I tak dalej. 

Być może takich miejsc jest masa. Ale to jest wygodne i łatwe w użyciu.

W Polsce serwisy parentingowe są praktycznie wyłącznie dla kobiet. Tata.pl, jeden z wyjątków, wygląda jak koszmar z 1993 roku, a i tak koncentruje się na walce o dzieci podczas rozwodów.

W USA jest, oczywiście, trochę inaczej. Rzućcie okiem na http://dadomatic.com/ – to community blog robiony przez kilkudziesięciu znanych i aktywnych bloggerów zajmujących się zawodowo zupełnie różnymi rzeczami. Dobra robota, rzeczy takie jak najlepsze porady do podróżowania z dziećmi są tak uniwersalne, że nie zdziwię się, jeśli zaraz któryś polski serwis zacznie je w całości kopiować.