Wszystkomówiący obrazek ilustrujący badanie analityków Forrestera:

 

Internauci ufają głównie przyjaciołom i znajomym

Internauci ufają głównie przyjaciołom i znajomym

E-mail od ludzi, których znamy, 77%.

Gdyby dowolna firma zajmująca się marketingiem internetowym zaoferowała w porozumieniu  z właścicielem serwisu społecznościowego (czytaj: po zapłaceniu mu działki) użytkownikom, dajmy na to  Naszej-Klasy, możliwość zarobienia poprzez wysłanie do przyjaciela specjalnego listu z poleceniem produktu, mogłoby być skutecznie i nowatorsko.

Dodatkowo list taki można perfekcyjnie targetować. Zainteresowani reklamodawcy piszą kilka wersji żeby uniknąć powtórek, określają dokładnie jaka grupa docelowa ich interesuje. System dobiera na tej podstawie znajomego z naszej listy (wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania, płeć: te dane są w każdej społecznościówce), akceptujemy który produkt chcemy polecić i wysyłamy. Jeśli ktoś kupi, afiliacja daje polecającemu procent.   

Pułapka: potop spamu.

Rozwiązanie: jeden user może dostać tylko jednego mejla/poke’a/shouta/cokolwiek w tygodniu. Taki capping.

Fantastyka?

Jeden komentarz

  1. Interesting that TV is more trustworthy than wikis. Personally I trust the “knowledge of the masses” much more than the bulls*** I see on TV.


One Trackback/Pingback

  1. Autorstwa Trust economy. Jeszcze trochę o zaufaniu « Wiktor Cegła, dnia 04 sty 2009 o godzinie 4:06 pm

    [...] serwisy społecznościowe Wklejałem niedawno wyniki badań, które pokazywały, jak wygląda zaufanie internautów i konsumentów w ogóle. W skrócie: nie ufamy firmom i reklamom, ale innym ludziom, społecznościom, wyszukiwarkom. [...]

Napisz komentarz

*
*